Sylwetki członków ŚTG: Maria Odrowąż

marylkawizyt

  1. Dlaczego genealogia? Kiedy słyszałam „czy to z tych Odrowążów?” dojrzewała we mnie myśl, że dowiem się o tym – kiedyś. W 1989 roku założyłam zeszyt i notowałam wszystko o Odrowążach. Przeprowadziłam pierwszą rozmowę z jedyną żyjącą wówczas siostrą teścia, która wkrótce zmarła. Odwiedziłam po raz pierwszy Archiwum Archidiecezjalne w Krakowie. Wtedy nie umiałam odczytywać poprawnie nawet imion łacińskich. W 1995 roku skontaktowałam się z Leszkiem Pudłowskim, prowadzącym Ośrodek Badań Genealogicznych „Piast”. Jakież było moje zdziwienie, kiedy poznałam liczbę nazwisk Odrowąż w Polsce i to z podziałem na powiaty! Postanowiłam, że zajmę się poszukiwaniami korzeni, gdy przejdę na emeryturę. I tak od 2006 roku genealogia stała się „moim sposobem na emeryturę”.
  1. Jak trafiłaś do ŚTG? Przeglądałam portal Ornatowskiego, gdzie przedstawiona była, w sposób ciepły i ujmujący, postać Stanisława Leszka Pieniążka. Napisałam maila. Staszek poradził  abym zapisała się do Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego. W styczniu 2007 roku uczestniczyłam po raz pierwszy w zebraniu prowadzonym przez  Grzegorza Mendykę. Było to uroczyste spotkanie opłatkowe, a na nim m.in. tort z motywem drzewa GRAL (Genealogiczne Rodzinne Archiwum Lewandowskich).

 

  1. Czy skupiasz się tylko na własnych poszukiwaniach, czy też chętnie włączasz się w większe projekty? Jakie? Co Cię interesuje? Lubię pomagać. Kiedy znajdę nazwisko, będące w kręgu poszukiwań znajomych, drążę temat aby pomóc. Od 2008 roku współuczestniczę w tworzeniu bazy Polegli w I wojnie światowej,  projektu Waldka Fronczaka. W 2012 roku ruszył projekt Galicja, włączyłam się, niestety na krótko. Zaangażowałam się bowiem w indeksowanie Wołynia, który jest mi bliski ze względu na pochodzenie rodziny. Istnieje witryna internetowa  „Strony o Wołyniu”, z wykazem miejscowości spalonych podczas działań UPA. Ci, którzy przeżyli oraz ich potomkowie, odtwarzają mapy nieistniejących wsi oraz zamieszczają nazwiska zamieszkałych tam rodzin. Aby ocalić od zapomnienia. Cieszę się, że również przyczyniłam się do tego, dzięki rozmowom z osobami, które przeżyły. Współpracuję przy projektach ŚTG: digitalizacja dokumentów Państwowego Urzędu Repatriacyjnego (PUR) oraz dokumentowanie cmentarzy wrocławskich.

 

  1. Co chcesz robić w ŚTG? W miarę możliwości współpracować w realizacji projektów, istniejących i tych, które planuje Majka Rągowska – Prezes ŚTG, pełna pomysłów i zapału do pracy.

 

  1. Co ci sprawia największą trudność w poszukiwaniach? Poszukiwania w źródłach innych niż księgi metrykalne. Brak punktu zaczepienia, tak w przypadku nazwiska ODROWĄŻ (jednoczłonowe, wiek XVII – XVIII) jak i CYBULSKI herbu Prawdzic (c.d. poszukiwań to wiek XVIII, na terenach obecnej Litwy i Białorusi).

 

  1. Co największą radość? Kiedy USC m. st. Warszawy przekazuje do AGAD-u kolejne księgi zabużańskie i mogę zrobić krok do przodu oraz kiedy po dwóch latach stania w miejscu uda się rozwikłać zagadkę, jak w przypadku „kościoła podbereżańskiego”, który dzięki pomocy Adama Pszczółkowskiego okazał się „kościołem podbirżańskim” (1765)
  2. Czy genealogia zmienia człowieka? Tak. Mnie nauczyła zdrowego podejścia do upływającego czasu.

 

  1. Jak rodzina odnosi się do Twoich pasji? Ta bliższa i dalsza? Jak Cię widzą inni? Ta bliższa – ze zrozumieniem i pomocą. Ta dalsza różnie. Niektórzy z podziwem, inni nie rozumieją mojej pasji.
  2. Ile czasu poświęcasz na genealogię? Zależy kiedy. Bywało, że kilka albo i kilkanaście godzin na dobę. Obecnie spędzam czas mniej aktywnie, ale nie ma dnia bez genealogii.
  1. Jak radzisz sobie w Internecie? Bez problemu.
  1. Czy używasz programu komputerowego do gromadzenia danych? Jakiego? Jak go oceniasz? Od początku PAF (Personal Ancestral File). Korzystałam też z DG II oferowanego przez firmę PL-SOFT oraz Ahnenblatt. Przyzwyczaiłam się jednak do PAF-a.
  1. Jak duże jest Twoje drzewo, ile pokoleń obejmuje? Zaczynałam od zera. Znałam tylko imiona dziadków (nasi ojcowie byli sierotami). Zmarli w latach siedemdziesiątych XX wieku. Najstarszy Odrowąż to Mikołaj – zapis w metryce józefińskiej z 1776 roku (8 pokoleń). Obszar poszukiwań – Galicja. Najstarszy Cybulski to Józef, który spisał testament na rzecz synów we wsi Wielka Wola (obwód grodzieński) w 1757 roku (8 pokoleń). Genealogią Maszkowskich, z której to linii pochodzi moja babcia Ludwika i moja prapraprababcia Salomea, zajmuje się kuzyn, spokrewniony ze mną w VI pokoleniu, który „siedzi” obecnie w księgach łęczyckich. Najstarszy Maszkowski herbu Jastrzębiec to Andrzej,  żyjący w II połowie XVII wieku (10 pokoleń) – jest to ostatnie odkrycie, po podróży do Żytomierza z Martą Czerwieniec  we wrześniu 2016 r.

 

  1. Planujesz spisać swoje odkrycia w formie książki (bloga)? Chciałbyś? Masz już za sobą to doświadczenie? Zbierane latami materiały chciałam przekazać poszczególnym gałęziom rodziny Odrowąż i Cybulskich. A że jestem niecierpliwa, spisałam i przekazałam – tak jak umiałam.  Już teraz okazuje się, że będą wymagały poprawienia i uzupełnienia.

 

  1. Dla kogo robisz genealogię? Dla siebie, bo sprawia mi to przyjemność i dla rodziny, aby znali imiona przodków i ich pochodzenie. Może ktoś kiedyś będzie kontynuował, bardzo chciałabym. Będzie mu łatwiej. Zrobiłam początek.
  1. Nad czym teraz pracujesz? Jestem pod wrażeniem uporządkowanych dokumentów Macieja Roga. Popracuję nad tym. Kontynuuję poszukiwania Cybulskich. Chciałabym zapoznać się z teczkami znajdującymi się w archiwach w Mińsku i Wilnie. Chcę też znaleźć odpowiedź na pytanie dotyczące rodziny Odrowąż: skąd i kiedy przybyli do Stryszowa? Zapytał mnie o to kiedyś prof. Janusz Odrowąż-Pieniążek, nie zdążyłam mu odpowiedzieć. Jeśli nie ja, to może dowie się ktoś kiedyś.
  1. Czy uważasz, że kiedyś znajdziesz wszystko co się da i będziesz mógł/mogła zakończyć poszukiwania? Można szukać na wiele sposobów, wzdłuż i wszerz. „Genealogia to pasja na całe życie” i z tego cieszę się.

 

Wrocław, listopad 2016

Komentarze z Facebooka

komentarz(y/e)