• Spotkanie październik 2016

    zapropaz

    Członków i przyjaciół Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego zapraszamy na kolejne spotkanie w bibliotece GRAFIT – 5 października 2016 r. od godziny 17. W programie jak zwykle rozmowy  genealogiczne, Iwona Kaczmarek opowie o teczkach wywodów szlacheckich z archiwum w Mińsku. Zbyszek Ligus zainicjuje dyskusję na temat prezentacji wygłaszanych przez członków ŚTG. Będziemy też omawiać sprawy związane z konferencją w Brzegu –  transport, płatności i tak dalej.

    Prosimy o liczne przybycie i informowanie kolegów nie korzystających z Internetu.

    Biblioteka GRAFIT, ul. Namysłowska 8, boczna Jedności  Narodowej.

     


  • Rocznik ŚTG Parantele nr 1, rok 2016

    parantele3

    Trwają jeszcze ostatnie korekty, drobne poprawki, ale w zasadzie tekst Parantel nr 1 jest gotowy. W poniedziałek całość trafi do drukarni. Serdecznie dziękuję wszystkim autorom i osobom pracującym przy powstaniu publikacji, za gotowość podzielenia się swoim czasem, wiedzą, pracą, historiami i odkryciami. Szczególnie chciałabym podziękować Maćkowi Rogowi, który w najgorętszym okresie przygotowań do konferencji w Brzegu znalazł czas i siły, by zrobić skład i łamanie – jak zwykle znakomicie i z pełnym oddaniem. Dziękuję również całemu zespołowi redakcyjnemu. Mam nadzieję, że wspólnie stworzyliśmy coś wartościowego i nowy numer naszego rocznika spotka się z życzliwym przyjęciem czytelników.

    Poniżej  zawartość tomu. Zachęcam kolegów i koleżanki do podzielenia się swoimi genealogicznymi historiami w kolejnych wydaniach.

    spistresci


  • Zaproszenie do Wschowy, wrzesień 2016

    Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w lokalnych obchodach Europejskich Dni Dziedzictwa, które odbędą się 16 i 17 września br. Hasło przewodnie tegorocznej edycji brzmi: – „GDZIE DUCH SPOTYKA SIĘ Z PRZESTRZENIĄ – ŚWIĄTYNIE / ARCYDZIEŁA / POMNIKI”.

    W programie wydarzenia m.in. otwarcie wystawy fotografii Wiesława Stępnia i Marka Chwistka „Duchowość krajobrazu kulturowego ziemi wschowskiej”, koncerty uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej I – go stopnia im. Karola Kurpińskiego we Wschowie, a także wspólne zwiedzanie wschowskich świątyń. Dla zgromadzonych zostaną wygłoszone dwa wykłady: „Przedstawienia świętych w kościele klasztornym” – w wykonaniu Marty Małkus oraz „Dzwony i ich tajemnice” – w wykonaniu dr. Marcelego Tureczka.

    Szczegóły na załączonym plakacie oraz na http://muzeum.wschowa.pl/2016/09/06/europejskie-dni-dziedzictwa-2016/

    edd-plakat1

     


  • Spotkanie wrzesień 2016

    para2

    Żółkną liście, dzieci wracają do szkoły, genealodzy spotykają się po wakacjach w bibliotece GRAFIT…

    Zapraszamy członków i sympatyków w środę 7 września o godzinie 17. W programie: Wiesiek Nawrocki opowie o rodach szlacheckich na Oszmiańszczyźnie i ludności polskiej tamże. Po nim Juliusz Zieliński,  jego prelekcja nosi tytuł  Z Inflant Polskich do Małopolski.

    Wcześniej, jak zwykle, czas na pogaduchy. Prosimy o przygotowanie swoich genealogicznych zagwozdek, pytań, wątpliwości i relacji z wakacyjnych wojaży. Poradzimy, wysłuchamy.

    Miejsce spotkania: biblioteka Grafit, ul. Namysłowska 8, boczna Jedności Narodowej.

    Prosimy zawiadomić osoby nie korzystające z Internetu.


  • Ślady Breslau we Wrocławiu, sierpień 2016

    01

     

    4 sierpnia wysłuchaliśmy wykładu Macieja Wlazły pt. Breslau we Wrocławiu. Maciej jest fotografem, tropicielem śladów dawnej historii miasta. Swój czwartkowy wykład  rozpoczął pytaniem – dlaczego szukamy śladów? Odpowiedzi może być wiele, jedna z nich: mamy poczucie, że to nasze miasto. Chcemy wiedzieć jak najwięcej, znać jego historię, losy dawnych mieszkańców. Czujemy się w pewnym sensie spadkobiercami, jesteśmy dumni z ich dokonań. Widzę tu nawet podobieństwo do genealogii.

    Niepotrzebne buńczuczne hasła o powrocie do macierzy, ani znaczenie terenu wątpliwej urody pomnikami. Poczucie przynależności nie jest deklaratywne. Z pełną satysfakcją można uprawiać strychową archeologię będąc u siebie.

    Oto moje odkrycia: ulica Jedności Narodowej 203, dawna Mathiasstr. Na parterze do 1945 roku gości zapraszała restauracja i piwiarnia  Zum Schultheiss. Na elewacji wysoko pod dachem, mimo wielokrotnego malowania widoczny  jeszcze ślad po nazwie. Z boku podobizna patrona, piwowara? Po wojnie w tym miejscu funkcjonowała stołówka pracownicza browaru Piast, znajdującego się po przeciwnej stronie ulicy. Zgodnie zresztą z logiką historii, gdyż od roku 1910 browar Carla Scholtza należał do spółki Schultheiss` Brauerei AG. i w restauracji serwowano głównie ten trunek. Dziś lokal zajął bank, browar został sprzedany, budynki częściowo rozebrano, pozostałości powoli popadają w ruinę.

    Za Mostami Warszawskimi uliczka wzdłuż Odry, niemiecka nazwa An der Hindenburgbrucke. Kończyła się przy bramie fabryki wodomierzy Meinecke AG, po wojnie Aspa. W obrębie zabudowań fabrycznych od lat sześćdziesiątych działało kino Wodomierz. W niedzielę wyświetlano filmy specjalnie dla dzieci, tzw. poranki. Kosztowały jakieś drobne pieniądze, a czekało się na nie cały tydzień. Przy tej samej ulicy, na rogu, mieściła się biblioteka. Przez lata obsługiwała pracowników Aspy, przypuszczam, że niewiele się w niej wtedy działo. Kiedy stała się biblioteką dzielnicową, jej księgozbiór był odkryciem i źródłem nieustających zadziwień. Dlaczego? Bo na ciasno upakowanych regałach można było znaleźć pozycje gdzie indziej dawno wstydliwie wycofane – jakieś „Traktory zdobędą wiosnę” i inne sławiące epokę słusznie minioną. Rada pracownicza, czy kto tam wtedy decydował, kupowała stosowne tytuły, którymi nikt potem się nie interesował więc tak trwały. Ten sam mechanizm działał w wypadku pozycji wartościowych i poszukiwanych. Czytałam wszystko co mi w ręce wpadło i wiele godzin spędziłam w tej bibliotece… Tak jak wiele innych, ją także w końcu zlikwidowano. Po usunięciu szyldów bibliotecznych znad wejścia, ukazały się napisy informujące o wcześniejszym przeznaczeniu lokalu. Kaffe-Haus, czyli kawiarnia. Jeszcze widoczne, jeszcze dadzą się odczytać. Przy okazji sfotografowałam przepiękny ornament zdobiący wyższe piętra. Wątpię, by dotrwał do kolejnego remontu. Obok drzwi ostała się wmurowana kamienna tablica z nazwą biblioteki. Podobna w poprzednim miejscu spotkań Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego, przy ul. Wyszyńskiego, okazała się kamieniem nagrobnym ze zlikwidowanego cmentarza. Przed przeprowadzką zdjęto ją ze ściany, a wtedy na drugiej stronie dało się zauważyć inskrypcję. Nie wiem, czy z tą nie będzie podobnie. Taki sam kamień, zbliżone lata powstania. Jeszcze jeden dowód na to, do jak różnych celów wykorzystywano nagrobki.

    Jest takie powiedzenie: „jesteśmy epizodem w życiu przedmiotów”. My przeminiemy, zostaną rzeczy, budowle, miejsca. No i może pozostać pamięć, wiedza, historia która czegoś uczy, o ile o to zadbamy.

    02 03 04 05 06 07 08 10 09Zdjęcia archiwalne ze strony www.dolny-slask.org.pl, pozostałe Maria Rągowska


  • Genealogia na rusztowaniu, lipiec 2016

    15 lipca – piątek – od godz. 17
    tradycyjnie w posiadłości Hani i Bogdana Chitroniów
    przy ul. Pankiewicza 19 na Biskupinie
    (boczna w prawo od Olszewskiego – tuż przy pętli tramwajowej).

    XII Genealogia na RUSZTowaniu
    Zdecydowanych na udział w imprezie uprasza się o zgłoszenie
    swej decyzji  Majce lub Bogdanowi,

    poczta elektroniczna: monserw#interia.pl (zamień # na @)
    aby miał szanse doliczyć się kiełbasek i kaszanek.

    Niespodzianki genealogiczne mile widziane! wręcz obowiązkowe :-)

    Zapraszamy wszystkich chętnych, starych (stażem) i nowych członków,   miłośników genealogii, lubiących o niej słuchać i rozmawiać, przed nami kolejne miłe popołudnie w pięknych okolicznościach przyrody.

    Zapraszamy w imieniu Hani i Bogdana
    oraz Marka – naszego Głównego Ogniskowego!

    Aleksander Gierymski "W altanie"
    Aleksander Gierymski „W altanie”


  • Spotkanie w Pawłowicach 8 lipca 2016

    VonKorn-palac-PawlowiceW przyszły piątek, 8 lipca, mamy możliwość zwiedzenia pałacu w Pawłowicach, przejścia się po parku, obejrzenia arboretum, a głównie wysłuchania prezentacji dr Macieja Oziembłowskiego. Okazja jest wyjątkowa, lato, pogoda, przepiękne miejsce, myślę, że możemy spędzić niezapomniane popołudnie. Proszę o informację zwrotną kto jest zainteresowany – sprawa dosyć pilna, jak widać termin naglący ;-) Piątek, godzina 12, dojazd autobusem miejskim linii 130, przystanek Kromera lub Kasprowicza. Od 1 lipca obowiązuje letni rozkład jazdy – autobus odchodzi o 11:02 i 11:32. Zapraszamy!


  • Sylwetki członków ŚTG: Andrzej Szczudło

    andrzejwizyt

    1. Dlaczego genealogia? Chyba przypadek, ale motywacją był brak wiedzy, szczególnie na temat linii ojcowskiej. Żadnych rodzinnych dokumentów w domu nie było. Ojciec milczek, dziadek milczek, a wiedzieć się chciało. Kiedy zobaczyłem w archiwum pierwsze metryki moich przodków i zrozumiałem, że można coś o nich znaleźć nawet gdy byli niepiśmienni i kiepsko wykształceni, wiedziałem już że muszę iść do przodu. Potem uświadomiłem sobie, że zawiniła też nasza polska historia. Tyle lat pod rozbiorami, bez własnego państwa, a kiedy to powstało to z państwem okrojonym po ledwie 20 latach wolności. Dziś staram się nadrobić te wiekowe braki.
    2. Jak trafiłeś do ŚTG? Zaprosił mnie Edward Wojtakowski, w ŚTG uważany za genealogicznego guru. Znaliśmy się z kontaktów esperanckich.
    3. Czy skupiasz się tylko na własnych poszukiwaniach, czy też chętnie włączasz się w większe projekty? Jakie? Co cię interesuje? Skupiam się głównie na genealogii rodzin, z którymi łączą mnie więzy krwi, ale co jakiś czas pomagam pojedynczym ludziom, najczęściej z zagranicy, którzy sami nie mogą dać rady w polskich realiach (języki, dostępność informacji). Interesuje mnie emigracja; chciałbym wiedzieć w jakich warunkach ludzie decydowali się na wyjazd, jak to przebiegało, jak instalowali się na nowych miejscach. Mam obsesję na punkcie spisywania historii pojedynczych osób, rodzin, szczególnie tych które wyjechały wbrew własnej woli, np. przesiedleńców z Kresów. Boję się, że jeżeli teraz tych historii nie spiszemy to odejdą, przepadną razem z naszymi dziadkami, rodzicami.
    4. Co chcesz robić w ŚTG? Lubię pisać i to mogę zadeklarować. Z racji znacznej odległości od siedziby mojego towarzystwa nie mogę obiecać stałej obecności na zebraniach, ale mogę podsyłać mailem różne teksty na temat genealogii, na stronę internetową ŚTG, do publikacji książkowych itp. Po sukcesie mojej imprezy, benefisu na 20- lecie w towarzystwie genealogicznym, chętnie włączę się w organizację podobnej imprezy dla kogoś innego.
    5. Co ci sprawia największą trudność w poszukiwaniach?  Nie mam doświadczenia w kwestii korzystania z archiwów. Nie wiem co mi wolno, a co nie, jak wyszukiwać informacje. Nie umiem też wykorzystać danych z badań DNA.
    6. Co największą radość?  Największą radość sprawia mi znalezienie nowych członków dalszej rodziny, o których istnieniu wcześniej nawet nie wiedziałem. Cieszy mnie także sprawdzanie się hipotez, które stawiam. Chyba największą satysfakcję mam ze skupienia na jednym drzewie genealogicznym Buchowskich z Sejneńszczyzny. Wcześniej na każdym kroku spotykałem się ze stwierdzeniami, że ktoś jest „z innych Buchowskich”, dziś śmieję się z tego i zaraz dopytuję o linię rodową.
    7. Czy genealogia zmienia człowieka? Zdecydowanie tak. Genealogia utrwaliła we mnie zainteresowanie geografią, historią, językami obcymi, turystyką, bardziej otworzyła mnie na innych. Pozwoliła mi także lepiej rozumieć złożoność losów ludzkich.
    8. Jak rodzina odnosi się do twojej pasji? Ta bliższa i dalsza?  Jak cię widzą bliscy? Prawdziwych, szczerych ocen nie znam, ale mówi się, że „trudno być prorokiem we własnym kraju”. Dlatego bardziej chyba docenia moje odkrycia dalsza rodzina niż najbliżsi. Ci ostatni zwykle nie znajdują wiele czasu dla moich tekstów, opowieści. Ale nie przeszkadzają mi w moich dociekaniach. Widzą mnie jako nieszkodliwego maniaka. Mam jednak pewność, że „szacun” będzie kiedy położę przed nimi gotową pracę, książkę o przodkach.
    9. Ile czasu poświęcasz na genealogię? Trudno to policzyć, ale myślę że jest to kilka godzin dziennie.
    10. Jak sobie radzisz w Internecie? Zupełnie nieźle. Pomogło mi doświadczenie z pracy w redakcji gazety lokalnej i z pracy zawodowej, gdzie obcuję z komputerem na co dzień.
    11. Czy używasz programu komputerowego do gromadzenia danych? Jakiego? Jak go oceniasz? Tak, od dawna do gromadzenia danych używam programu od mormonów pod nazwą Personal Ancestral File, w skrócie nazywanym PAF. Wystarcza do gromadzenia najważniejszych danych. Mam też inne programy, ale nie mam czasu i odwagi przenieść cała bazę, liczącą ponad 1800 osób do innego.
    12. Jak duże jest twoje drzewo, ile pokoleń obejmuje?  Moje drzewo liczy ponad 1800 osób i ma gałęzie we wszystkie strony. Nawet szwagra rodziców wpisuję, jeśli tylko jest skłonny udostępnić dane. Ilość pokoleń jest różna dla poszczególnych nazwisk; dla Szczudłów – tylko 6, dla Buchowskich – 7, ale za to dla Rynkiewiczów – aż 8. W przypadku Rynkiewiczów zaowocował wysiłek kilku genealogów zza oceanu.
    13. Planujesz spisać swoje odkrycia w formie książki (bloga)? Chciałbyś? Już masz za sobą to doświadczenie? Zdecydowanie tak, zmierzam do napisania i wydania książki o moich przodkach. Do tej pory napisałem już sporo drobnych tekstów, które mogą być w niej wykorzystane podobnie jak mój blog, który prowadzę od listopada 2015 roku pod adresem; http://zagowiec.wordpress.com
    14. Dla kogo robisz genealogię? Myślę, że to praca dla moich dzieci, wnuków, ale na co dzień czuję, że to jest uciecha dla mnie. Kiedy tyle stresujących spraw jest wokół nas; w kraju, polityce, pracy, ja mam swoją odskocznię. Idę do swoich metryk jak nałogowy wędkarz na ryby lub hodowca do gołębi.
    15. Nad czym teraz pracujesz? W ostatnim czasie, dzięki pomocy genealogicznej koleżanki Ani Feltynowskiej z Legionowa, która swoje korzenie rodowe ma w moich stronach, na Suwalszczyźnie, udało mi się znaleźć informacje o dziadku mojej mamy, Janie Węgrowskim. Znalazłem miejsce jego pochodzenia i zamieszkiwania rodziny przez prawie 200 lat. Wcześniej, z braku danych i nadziei na ich znalezienie, już prawie rezygnowałem z prowadzenia drzewa Węgrowskich. Staram się to teraz nadrobić.
    16. Czy uważasz, że kiedyś znajdziesz  wszystko co się da i będziesz mógł zakończyć poszukiwania? Nie, nie wierzę. Pożary, zagubienia dokumentów to powody, z których nie da się znaleźć wszystko co zostało kiedyś zapisane, a przecież niewiele zapisano. Nie wyobrażam sobie chwili, kiedy mógłbym usiąść i powiedzieć, że kończę tę robotę, bo mam już wszystko.Odpowiedzi osób ankietowanych można przeczytać na stronie ŚTG www.genealodzy.wroclaw.pl Warto się z nimi zapoznać, a potem spróbować samemu odpowiedzieć na pytania.

  • lipcowe spotkanie przy grillu

    Od kilkunastu lat w lipcu spotykamy się w ogrodzie u Hani i Bogdana na Biskupinie. Gospodarze są ciepli, życzliwi i sympatyczni, jak to genealodzy. Z otwartymi ramionami witają każdego gościa. Gdyby ktoś nie kojarzył: w zeszłym roku jesienią Bogdan świętował swoje sześćdziesiąte urodziny u nas w Graficie.  Teraz, latem, my wychodzimy z murów i rozpalamy grilla pod jego werandą. Genealogiczne opowieści świetnie brzmią w takiej scenerii, więc naszykujcie sobie proszę co ciekawsze. W poprzednich latach było tak jak na zdjęciach, w tym roku może być jeszcze lepiej, zapraszamy!

    STG-ruszt-7P7142900P7093792P7093806aP7100478P71004802015-07-10_genRUSZT_GM1Na razie rezerwujcie czas gdzieś w połowie lipca, dokładny termin podam później. Do zobaczenia!