• Archiwa Tagów cmentarz
  • Pożegnanie Wiesi Biedy 2017

    Dziś na cmentarzu Grabiszyńskim pożegnaliśmy Wiesię Biedę. Rok temu w Graficie świętowaliśmy jej 90-te urodziny. Opowiadała wtedy o swoich poszukiwaniach, przedstawiła genealogię przodków z rodziny Sutarskich i Mrugasiewiczów, wspominała trudne lata wojny. Jako najstarsza, była kronikarzem rodzinnym, dbała o ciągłość pamięci. Swój dar, cenny spadek, zostawiła bliskim.
    My także zachowamy koleżankę w pamięci, pozostanie z nami.


  • Dokumentowanie wrocławskich cmentarzy cz. IV

    Cmentarz w Praczach Odrzańskich, północna część Wrocławia.

    Pierwsza wzmianka o osadzie pojawiła się w roku 1318. Wtedy to, bracia Arnold i Albert von Pak nabyli wieś Protsch. Nazwa prawdopodobnie pochodzi od głównego zajęcia miejscowej ludności, która trudniła się praniem odzieży i bielizny mieszkańców pobliskiego zamku w Leśnicy. Podczas wojny trzydziestoletniej (1618-1648) w Praczach doszło do starć wojsk szwedzkich z austriackimi. Wtedy też, w roku 1643 spalono miejscowy kościół. Staraniem społeczeństwa odbudowano go w latach 1644-1648. Miał charakterystyczną konstrukcję szachulcową i barokowy wystrój wnętrza.

    134145
    Źródło: PAX / stowarzyszenie Wratislaviae Amici

    W końcu XVII wieku we wsi stał dwór, były dwa budynki szkolne i karczma. Szacuje się, że liczba mieszkańców wynosiła 179 osób. W roku 1874 wybudowano stację kolejową, na linii do Głogowa. Pracze zostały przyłączone do Wrocławia w 1928 roku. Po wojnie do nazwy dodano przymiotnik Odrzańskie – dla odróżnienia od Praczy Widawskich.

    W czasie epidemii czarnej ospy w roku 1963, izolatorium dla chorych urządzono na terenie wzorcowego osiedla  chorych na gruźlicę, wybudowanego przez Niemców w latach dwudziestych. Przez 47 dni miejsce to było zupełnie odcięte od świata.

    28737
    Źródło: Krzyc / stowarzyszenie Wratislaviae Amici

    Obecnie zabytkowy campus w Praczach jest siedzibą Wrocławskiego Centrum Badań EIT+ Instytutu Naukowo Badawczego i podlega intensywnej rozbudowie. Kościół i cmentarz należą do parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem św. Anny. Można powiedzieć, Humanitarium nakarmi rozum, kościół wzbogaci duszę, cmentarz zaopiekuje się ciałem.

    Nekropolia należy do tych większych – liczy ponad 1000 grobów. Ma dość regularny kształt, główna aleja dzieli ją na dwa pola. Po jednej stronie wzdłuż ogrodzenia zachowały się resztki grobów przedwojennych mieszkańców.

    RMR9naQ50KESn3tLuX Sobota 18 lipca, kiedy to umówiliśmy się na fotografowanie, była kolejnym upalnym dniem we Wrocławiu. Ocieniona drzewami część cmentarza poszła dość gładko, natomiast pozostała, odsłonięta i rozprażona niczym Sahara, zagroziła udarem słonecznym. W tej sytuacji zrezygnowaliśmy gdzieś po połowie, resztę odkładając na później.

    Nawet mała jaszczurka, chuchając w poparzone łapki, schowała się pod kamień.
    Nawet mała jaszczurka, chuchając w poparzone łapki, schowała się pod kamień.

    Przed udaniem się do domów wskazana chwila rozmowy, narada ( bardzo istotna część całego przedsięwzięcia). Mile widziana byłaby kawa, może stolik pod parasolem, gdzieś w przewiewnym kawiarnianym ogródku… Rozkoszna wizja, gdy żar leje się z nieba. Klient pobliskiego marketu, zapytany o możliwość wypicia kawy, odpowiedział drapiąc się w głowę – kawa? to chyba tylko w pałacu w Brzezinie, albo zapukajcie do jakiegoś domu, może was poczęstują… Hm. Do pałacu – za wysokie progi (my zwykłe Hieny, jak nazywamy projekt między sobą). Co do pukania – może kiedyś i do tego dojdzie. Fotografując nagrobki poznajemy zmarłych, żywi mieliby pewnie niejedno do opowiedzenia.

    Następnej soboty, 25 lipca, zebraliśmy się aby dokończyć rozpoczętą pracę. Tym razem od siódmej rano, co okazało się znakomitym pomysłem. Słońce wprawdzie świeciło dość nisko, prosto w obiektywy, ale upał nie utrudniał fotografowania.

    Kiedy dokumentujemy cmentarz z dużą ilością grobów, liczy się czas. Nie bardzo można sobie pozwolić na chwilę namysłu i zadumy. Mimo to, zdarzają  się nagrobki, które zatrzymują na moment, opowiadają jakąś historię, przełamując cmentarną ciszę.

    Przy jednej z alejek Rysiek znalazł nagrobek porucznika Wojska Polskiego Krzysztofa Kaśkosa, który w 2004 roku zginął w ataku terrorystycznym w Iraku. Swego czasu sprawa była dość głośna. Mężczyzna sześć lat służył w GROMIE, potem zrezygnował, zatrudniając się w amerykańskiej, prywatnej, wojskowej agencji ochrony Blackwater. W trzecim dniu nowej pracy zginął w zasadzce. Były spory, czy jako najemnikowi należy mu się medal. Dopiero po pięciu latach otrzymała go rodzina.

    kaskosNieco dalej, po drugiej stronie natrafiłam na dość tajemniczy napis na marmurowej, artystycznie potrzaskanej płycie: Ociosana 1940-1946 Jego sens zapewne miał być zrozumiały tylko dla wtajemniczonych. Ale bystry nasz kolega skojarzył, że określenie może dotyczyć zsyłki na Sybir w tych latach. Zofia Helwing, honorowy prezes oddziału Wrocławskiego Związku Sybiraków, pod pseudonimem Zofia Tarkocińska wydała książkę zatytułowaną właśnie Ociosani, opisującą zesłanie w latach 1940-1946. Być może, pochowaną Janinę Ciechanowicz również dotknął ten sam los.

    OLYMPUS DIGITAL CAMERA


  • Dokumentowanie wrocławskich cmentarzy, cz. III

    hie2Kolejny cmentarz został sfotografowany w sobotę 29 maja.

    Znajduje się tuż obok Autostradowej Obwodnicy Wrocławia, przylegając do niej dłuższym bokiem, a należy do parafii św. Agnieszki na Maślicach Małych. Swego czasu były nawet problemy z wytyczeniem przebiegu trasy, obawiano się, że budowa może zagrozić nekropolii. Szczęśliwie, nic takiego się nie stało.

    Ten cmentarz jest dużo większy niż poprzedni, liczy przeszło tysiąc grobów. Co ciekawe, po drugiej stronie obwodnicy leży kolejny, jeszcze większy. Podlega parafii pod wezwaniem Macierzyństwa NMP w Pilczycach. Będzie fotografowany, lecz na razie są pewne trudności ze zdobyciem pozwolenia od władz kościelnych. Ustaliliśmy, że w takim przypadku placówka spada na koniec kolejki, a my zajmujemy się następną. Być może, kiedy już większość parafii  skorzysta z naszych opracowań, porządkując dzięki nim swoją dokumentację, a my udowodnimy czyste intencje i brak ukrytych zamiarów – wtedy nawet oporni zmienią zdanie. Zobaczymy.

    Samo fotografowanie poszło również dość szybko i sprawnie. Powoli nabieramy wprawy. No i tym razem było nas więcej do pracy.Taka jest idea projektu – pospolite ruszenie ochotników, szeroki front, niemal desant, że użyję wojskowej terminologii.

    Wzbudzaliśmy powszechne zainteresowanie, ludzie dopytywali co robimy i po co. Widok aparatów powodował nieufność, którą łagodziło zapewnienie, że działamy za zgodą władz parafii. Za to opowieść o dalekich krewnych poszukujących przodków, nastrajała  życzliwie i przełamywała lody. Chociaż nie zawsze… Co można odpowiedzieć na uwagę: „Tak za darmo? Nie uwierzę, że nic z tego nie macie”. No, mamy. Zawsze coś się dostaje w zamian, niekoniecznie w nominałach Narodowego Banku Polskiego…

    Pod koniec zepsuła się pogoda. Pociemniało i zaczął padać deszcz. Ostatnie zdjęcia robione w pośpiechu, w złych warunkach, nie wyszły najlepiej. W domu okazało się, że niektóre wymagają  powtórzenia w lepszym świetle.

    Indeksowaliśmy materiał przez cały czerwiec. Obecnie dokumentacja cmentarza, zebrana w całkiem spory skrypt (około 100 stron A4) została przekazana proboszczowi parafii, a my przygotowujemy się do kolejnego „desantu” Będzie to cmentarz w Praczach Odrzańskich, przy ulicy Brodzkiej.

    Spotykamy się w sobotę 18 lipca o godzinie 9 rano. Chętni wciąż mają szansę dołączyć, każdego powitamy z otwartymi ramionami. Zapraszamy!


  • Dokumentowanie wrocławskich cmentarzy, cz. II

    kotyzaplot3W sobotę 2 maja 2015 roku grupa genealogów przystąpiła do fotografowania pierwszego z listy, cmentarza przy ulicy Kamieńskiego 230, należącego do parafii NMP Matki Kościoła. Wcześniej porozumieliśmy się z księdzem proboszczem, uzyskując zgodę i życzliwe poparcie dla naszych działań. Otrzymaliśmy też niezwykle przydatny plan cmentarza z zaznaczonymi polami i numeracją grobów.

    Sfotografowanie przeszło trzystu kwater zajęło niecałe trzy godziny, bardzo stosownie jak na pierwszy raz. Starczyło jeszcze czasu na podzielenie się wrażeniami przy filiżance kawy.

    Wędrując z aparatem od grobu do grobu, przypomniałam sobie podobną akcję w roku 2009. Dotyczyła cmentarza jeńców wojennych w Łambinowicach. Wtedy do uwiecznienia mieliśmy około 7 tysięcy nagrobków, niektóre w bardzo złym stanie, z nieczytelnymi napisami, porośnięte mchem. Do tego jesień, mżawka, prędko zapadał zmierzch. Ale poradziliśmy sobie. Kompletny wykaz trafił na stronę Waldka Fronczaka, całość materiału wraz ze zdjęciami do zarządu muzeum-cmentarza w Łambinowicach.

    Znacznie więcej czasu zajęło wpisywanie danych ze zdjęć do arkuszy Excela. Ustaliliśmy, że indeksy powinny zawierać: nazwę cmentarza, numer pola, numer rzędu i numer kwatery. Wszystko to, co ułatwi identyfikację grobu. Do tego nazwisko, imię zmarłego, daty urodzenia i zgonu oraz numery zdjęć. Na podstawie tych danych można będzie w przyszłości odszukać określoną osobę i obejrzeć miejsce jej spoczynku. Ksiądz proboszcz udostępnił nam także księgę cmentarną, aby do rejestru mogły trafić pochówki wcześniejsze, z nieistniejących już grobów.

    Spisy pochowanych – alfabetycznie i według numeracji grobów, uaktualniony plan cmentarza, komplet zdjęć, opis, utworzyły pokaźną książkę, którą Jadzia  przekazała księdzu proboszczowi. Okazało się, że nasza praca może służyć nie tylko genealogom, ale też rodzinom zmarłych i ogółowi parafian, bo na jej podstawie udało się skorygować błędy w numeracji i wszelkie nieścisłości w papierach.

    Cmentarz przy kościele
    Cmentarz przy kościele


  • Dokumentowanie wrocławskich cmentarzy

    cmentarzenaglowek

    Bardzo często ktoś z daleka prosi o sfotografowanie grobu przodka.  Na forum   genealodzy.pl wątek poświęcony podobnym prośbom rozrósł się już na kształt tasiemca.

    Miejsce pochówku udaje się odszukać dzięki coraz liczniejszym wyszukiwarkom grobów, jednak taka możliwość dotyczy zwykle dużych cmentarzy komunalnych. Mniejsze, parafialne, jeszcze długo pozostaną właściwie anonimowe i niedostępne. Do tego nieopłacone kwatery wciąż znikają, zmieniając właściciela.

    Postanowiliśmy to zmienić. Powstał projekt fotografowania i indeksowania wrocławskich cmentarzy.

    Nasza akcja ma objąć wszystkie cmentarze z terenu miasta, za wyjątkiem komunalnych włączonych do  systemu  wyszukiwania grobów oraz cmentarzy parafialnych, również posiadających wyszukiwarki.

    Docelowo, na naszej stronie będzie można odszukać zmarłego, a następnie obejrzeć fotografię jego grobu. Na ile to możliwe, postaramy się zamieścić też informacje ułatwiające lokalizację cmentarza i kwatery.

    W tej chwili grupa genealogów ze Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego już pracuje nad projektem, jednak zdajemy sobie sprawę, że potrzeba zaangażowania wielu osób, by plan się powiódł. Im więcej ochotników się przyłączy, tym szybciej praca zostanie wykonana.

    cd.

    cmentarzekoniec


  • Przyjemne z pożytecznym

    Przed nami kilka wolnych dni. Tym, którzy potrzebują odpoczynku, życzę słońca, śpiewu ptasząt i łagodnego bujania.

    sjesta7Jeśli jednak genealogiczne swędzenie nie pozwoli odpoczywać zbyt długo, proponuję udział w akcji dokumentowania wrocławskich cmentarzy. Potrzebujemy każdego, kto chciałby poświęcić trochę swojego czasu, fotografując nagrobki. Zaczynamy od cmentarza przy ulicy Kamieńskiego – spotkanie w sobotę o godzinie 10, na miejscu. W trakcie opracowywania są już miejsca pochówku z okolic ul. Grabiszyńskiej, a to za sprawą Marylki Odrowąż.

    Idea jest zacna: chcemy, by poszukujący zmarłych pochowanych we Wrocławiu, mogli ich odnaleźć poprzez wyszukiwarkę na stronie genealodzy.wroclaw.pl. Obejrzeć fotografię nagrobka, a także uzyskać informacje o miejscu pochówku.

    Im więcej osób zechce się przyłączyć, tym szybciej praca zostanie wykonana.

    Zapraszamy ochotników, więcej informacji można uzyskać u mnie, adres email w zakładce kontakt, lub na Facebooku.