• Archiwa Tagów genealogia
  • Biblioteka ŚTG

    Biblioteka Grafit to nie tylko miejsce comiesięcznych spotkań, ale również miejsce, gdzie przechowujemy nasz księgozbiór. Posiadamy sporo interesujących pozycji przydatnych genealogowi. Gromadzimy książki od lat, niektóre nigdzie indziej nie są już dostępne. Będąc w bibliotece warto się zainteresować, pobuszować na półkach, jestem przekonana, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie.

    Biblioteką opiekuje się Basia Król, w sprawie książek lub informacji proszę zgłaszać się do niej. Można w każdą pierwszą środę miesiąca, od godziny 17 do 19, albo umawiając się telefonicznie, czy mailowo. Także ewentualne darowizny przekazujemy Basi, a ona wpisuje je do rejestru. Wypożyczenia i zwroty tylko za zgodą i wiedzą Basi.

    Na stronie ŚTG znajduje się wykaz książek, które posiadamy. Jest on aktualizowany i uzupełniany w miarę przybywania nowych pozycji. Zapraszam do lektury.


  • Dzień Archiwów, czerwiec 2017

    Tegoroczny Dzień Otwarty Archiwum zapowiada się bardzo ciekawie. Wypada w piątek  9 czerwca, w godzinach 16-19.  Można  przyjść wcześniej, tego dnia archiwiści będą do naszej dyspozycji. Przewidziano interesujące  wykłady.  Iwo Łaborewicz – porządkowanie archiwum domowego, B. Kumor –popularyzacja zasobu archiwalnego, pochodzenie niektórych zbiorów  ikonograficznych. Dominik Czarnecki opowie o swojej pracy nad archiwum fotograficznym Komitetu PZPR. Bardzo ciekawe sprawy, bo nie wiemy kto wtedy fotografował, co, w jakich sytuacjach.  W ogóle mało wiadomo, że tam jakiś zasób archiwalny był. Dyrektor Janusz Gołaszewski  zaprowadzi nas do zbioru map, cennego i unikatowego, wysłuchamy prelekcji na ich temat.  To tylko kilka wybranych punktów z bogatego programu. Przez cały czas otwarta będzie pracownia konserwacji i konserwatorzy w gotowości  bojowej. Warto zabrać ze sobą wymagające naprawy archiwalia, jest wyjątkowa okazja, by uzyskać pomoc od wysokiej klasy fachowców, dowiedzieć się jak uratować nasze pamiątki.  W związku z wystawą, którą przygotowujemy na czerwiec,  mamy ostatnio styczność z dokumentami, fotografiami, przedmiotami cennymi i ważnymi ,a którym czas dał się solidnie we znaki.  Leżąc ukryte w szufladzie  powoli niszczeją, teraz jest szansa na uratowanie ich. Proszę tylko o wcześniejsze zgłoszenia, pracownia musi  się odpowiednio przygotować. Zapraszamy wszystkich, zabierzcie rodzinę i przyjaciół.

     

    Ta fotografia  wymaga podklejenia. Wykonano ją w Opolu, gdzieś na przełomie wieku XIX i XX. Zakład fotograficzny mieścił się przy ulicy Krakowskiej 33. Kobieta nosi charakterystyczny strój regionalny. Ciekawe, w jakich był kolorach?
    To także przykład  zdjęcia pilnie potrzebującego pomocy

  • zaproszenie na spotkanie, marzec 2017

    Członków i sympatyków Śląskiego Towarzystwa genealogicznego zapraszamy na kolejne spotkanie w bibliotece GRAFIT we Wrocławiu przy ulicy Namysłowskiej 8 (boczna Jedności Narodowej)

    1 marca 2017 r. od godziny 17.

    W czasie pierwszej godziny, oprócz luźnych pogawędek, chcielibyśmy też znaleźć czas na rozmowę o stanie przygotowań do czerwcowego jubileuszu, planach, zamiarach i możliwościach. Około godziny 18 Rysio Pawlikowski  zdradzi kilka tajemnic ułatwiających obsługę Excela, przydatnych zwłaszcza przy indeksacji. Będzie to wprowadzenie do kolejnych warsztatów w Sektorze 3,  chętni mogą się zapisywać w trakcie spotkania.  Na koniec Marylka Odrowąż i Zbyszek Ligus poruszą temat bliski sercu każdego z nas, a materiał nosi tytuł „moje poszukiwania genealogiczne”. Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych, wstęp wolny. Prosimy zawiadamiać kolegów  nie korzystających z Internetu.


  • Spotkanie luty 2017

    Członków i sympatyków Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego  zapraszamy na spotkanie w bibliotece GRAFIT we Wrocławiu przy ulicy Namysłowskiej  8 (boczna Jedności Narodowej)

    1 lutego 2017 r. od godz. 17

    Pierwsza godzina przeznaczona jest na luźne pogawędki, będziemy też utrwalać wiadomości zdobyte na warsztatach z obsługi Power Pointa. Około godziny 18 Zbyszek Ligus dokończy opowieść o tym jak przygotowuje prezentacje genealogiczne, no i wreszcie się wyjaśni co wiąże jego rodzinę z rodem szlacheckim Komorowskich. Następnie Edward Wojtakowski opowie o braciach czeskich   do których zaprowadziły go poszukiwania przodków na terenie Wielkopolski.  Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych genealogią.

    Prosimy zawiadamiać kolegów nie korzystających z internetu.


  • Spotkanie styczeń 2017

    Zapraszamy serdecznie 4 stycznia  2017 r. (środa) o godzinie 17 na spotkanie członków i sympatyków Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego w Filii nr 5 GRAFIT Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu przy ulicy Namysłowskiej 8 (parter).  W programie:  podsumowanie minionego roku, przypomnienie wybranych wydarzeń, plany i projekty na kolejny rok.  Zbyszek Ligus opowie co wiąże jego rodzinę z rodem szlacheckim Komorowskich, czyli, jak przygotowuje swoje prezentacje na spotkania wrocławskich genealogów. Zapraszamy!

     


  • Spotkanie czerwiec 2016

    1czerwca

    Czas truskawek, czas spotkania śląskich genealogów w bibliotece Grafit. Zapraszamy członków i sympatyków w środę 1 czerwca od godziny 17. W programie: Kazio Cieplik krótko opowie jak on radzi sobie z chaosem w swojej genealogicznej dokumentacji, potem Bogdan Sędziak  dokończy historię poszukiwań dziadka Owedyka.  Mówił o tym w styczniu, a teraz okazało się, że są nowe fakty, nowe okoliczności. Tak to bywa w pracy genealoga – żadnej sprawy nie można uznać za ostatecznie zamkniętą.

    Bardzo proszę o liczne przybycie, przed godziną 18 podejmiemy próbę wykonania zbiorowej fotografii   członków Śląskiego (doborowego) Towarzystwa Genealogicznego.  Im więcej będzie nas, tym prawdziwiej, więc zapraszam!

    Jak zawsze: biblioteka Grafit, ul. Namysłowska 8, boczna Jedności Narodowej. Proszę powiadomić tych, którzy nie korzystają z poczty czy Internetu.


  • zaproszenie na wykład 18 maja

    18 maja o godzinie 17 zapraszamy do biblioteki Grafit przy ul. Namysłowskiej 8 (boczna Jedności Narodowej) na wykład dr Macieja Oziembłowskiego z  Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, pt. „genealogia i genetyka”. Mowa będzie o genetyce, badaniach DNA i ich przydatności  w ustalaniu pochodzenia przodków. Spotkanie będzie miało charakter interaktywny:  można zadawać pytania, prosić o wyjaśnienia, podawać własne przykłady. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych, wstęp wolny.

    plakatDN3Zobacz też wydarzenie na Facebooku.

    ŚTG.2016.025


  • Historia jednego posta

    Genealodzy w swojej pracy mają coraz łatwiej. Coraz więcej jest narzędzi do poszukiwania i utrwalania informacji. Wiele metryk można wydobyć bezpośrednio z Internetu, a na forum dopytać innych o szczegóły interpretacyjne.

    O przydatności korzystania z puli zbiorowych doświadczeń genealogów skupionych na forum genealodzy.pl (1119 osób – stan na dzień 28.03.2016 r.) niech zaświadczy historia mojego posta. A.Sz.

    Andrzej Szczudło

    28 luty o 16:51

    Już chyba drugi raz w swoich poszukiwaniach trafiam na sytuację, gdy rodzice dwa razy dają swemu dziecku to samo imię. Kiedy jedno dziecko umiera, potem pojawia się kolejne o tym samym imieniu. Czy to jakiś fenomen w moich metrykach czy zdarza się i u innych? Czekam na komentarze.

    Łukasz Lubicz Łapiński

    Moja babcia miała dwóch braci o imieniu Lucjan. Obaj zmarli w dzieciństwie. Mimo wszystko zaryzykowała i tak nazwała mojego ojca.

    Alan Jakman

    Taka sytuacja występuje i u mnie, kilkukrotnie. Co więcej, jedni pra…dziadkowie mieli dwie córki o imieniu Katarzyna. Obie dożyły dorosłości, miały dzieci etc.

    Agnieszka Janiszewska

    Zdarza sie dość często, przynajmniej u nas.

    Beata Joanna Tolsdorf

    Miałam czterech Janów, żaden nie przeżył więcej niż 3 lata, wreszcie prax6 zaprzestali prób. Reszta progenitury przeżyła.

    Joanna Potorska

    U mnie też się zdarzało, dość często. Nawet w pokoleniu Taty. Jedną praprababcię chyba* przez to omyłkowo postarzono w metryce ślubu o całe 10 lat – najwyraźniej nie znając dokładnej daty urodzenia panny młodej ksiądz szukał orientacyjnie i jak znalazł jedną taką osobę, to założył że to ta i już późniejszych roczników nie sprawdzał. *Piszę chyba bo nie mam aktu zgonu starszej z sióstr, ale założyłam, że skoro kolejne dziecko otrzymało to samo imię, to poprzednie zmarło. Rodzice na bank ci sami.

    Ryszard Pawlikowski

    Gdzieś przeczytałem, że to wynikało z przesądu. Jak Bóg wziął jedną osobę o tym imieniu to druga już Tam jest „niepotrzebna”.

    Stanisława Spychaj

    Zdarzało się często i to w różnych regionach, np. zarówno w Wielkopolsce jak i w Galicji.

    Krzysztof Pospieszny

    U mnie też się zdarzało. Potem były z tego problemy, moja praprababka ma np. w akcie ślubu (USC) wpisaną datę urodzenia swojej siostry-imienniczki.

    Tomek Nagay

    U mnie taki przypadek zdarzył się kilkukrotnie i to w kilku rodzinach.

    Iwona Sudnik

    U mnie córki Franciszka i Walerii po 3 i 5 latach zamieniły się na synów o tych samych imionach.

    Przemysław Portuś

    Standard. Ja mam powtórzone podwójne imiona tj. Stanisław Konstanty miał pierwszy syn, a kiedy zmarł, i drugi syn rok później dostał taką samą parę imion.

    Hanna Hofman Polańska

    Już kiedyś pisałam o tym….u mnie też powtarzały się imiona. Moja Babcia przekazała mi wyjaśnienie tego zjawiska. Wiedziała to od swojej Mamy i babci. Nadanie tego samego imienia po zmarłym miało chronić kolejne dziecko przed śmiercią, chorobami…etc.

    Maciej Saryusz-Romiszewski

    Najstarszy brat mojego dziadka miał na imię Wiesław, zginął tragicznie w 1922, po nim imię otrzymał najmłodszy z rodzeństwa, który żyje do dziś.

    Grażyna Rychlik

    Typowe. W każdym razie nie niezwykłe.

    Mirosław Zmyślony

    W mojej rodzinie (Wielkopolska, Kujawy, Pomorze) owa praktyka występuje szczególnie często w okresie 1850-1935. Niekiedy mają miejsce „innowacje”, np. Stanisław – Stanisław Kostka, Maria – Marianna. Zdarzają się dzieci o tych samych pierwszych imionach, po ojcu lub dziadku, i różnych drugich.

    Beata Joanna Tolsdorf

    U mnie tak było z Mariami. Co druga to Maria, Marianna i Marcjanna, w pisowni dowolna. Marysiek po kokardę do tego stopnia, że pradziadek oprotestował to imię trzymając do chrztu szwagierki córkę. Stwierdził, że owszem, kumem będzie, ale dziecię ma nie mieć na imię Marysia. Ma teściową i szwagierkę o tym imieniu i wystarczy. I tak ostała się Halusia. Później sama Halina opowiadała, że jak matka ją wołała na podwórku to przynajmniej wiedziała że to do niej, bo na Maryśkę 3/4 dziewczynek się odwracało.

    Monika Królikowska

    Zetknęłam się z tym zjawiskiem w swoim drzewie dwukrotnie. Pierwszy raz przy urodzeniu brata babci, Stefana, który umarł rok później i kolejnemu dziecku też nadano to imię. A drugi gdy pradziadek miał z drugą żoną pierwszą córkę o imieniu Helena, zmarła dwa dni później. 5 lat później przy kolejnej córce znów Helena.

    Beata Bistram

    Ja mam tak przypadek, jeden mój pra nadał dwóm synom z drugiego małżeństwa, takie same imiona jakie mieli jego synowie z pierwszego małżeństwa, którzy w tym czasie byli już dorośli. Te same imiona, ten sam ojciec – matka inna. Sensu w tym do dzisiaj nie znalazłam.

    Szymon Radoń

    Ja właśnie borykam się z tym problemem drugi dzień. Dwie Jadwigi; jedna z 1866 roku, druga z 1872. Ten sam ojciec/dziadek, babcia oraz różne matki. Myślę, że księga zmarłych rozwieje wątpliwości. Być może dwa różne Jany są, a nie Jadwigi?

    Piotr Juszczyk

    Bywa dość często. Szczególnie gdy dzieci umierają. Ale czy tylko wtedy?

    Maciej Hryniewicz

    U moich prapradziadów było tak trzykrotnie! Nie wiem czym się kierowali. Czy po prostu widzieli, że dziecko zaraz umrze, czy też chcieli aby ich zmarłe dziecko żyło w żyjącym. Zazwyczaj, przynajmniej w moim przypadku, takie dzieci nie przeżywały. Nawet kolejne dziecko urodzone z tym samym imieniem żyło może maksymalnie 2 lata. Jest to dla mnie osobiście takie naznaczenie dziecka imieniem zmarłego czyli automatyczne zabieranie mu życia w przenośni, choć jak się okazuje także często w rzeczywistości.

    Henryka Michalina Trzpis

    Nie tylko w tamtych czasach naszych prapradziadków. Moja kuzynka po stracie najstarszego syna, który się niestety utopił, nadała takie samo imię najmłodszemu. Niestety, ten drugi Adam powiesił się na trzepaku na podwórku, gdzie mieszkali. Moja ciotka a matka kuzynki uważała, że tego nie powinno się robić czyli nadawać imienia po dziecku, które zmarło.

    Maciej Hryniewicz

    Też tak uważam, choć to co kierowało te osoby pozostanie pewnie tajemnicą, niemniej jednak w moim osobistym odczuciu, jest to chęć PRZYTRZYMANIA zmarłego choć na chwilę, jeszcze dłużej, tak aby ten JAŚ który się urodził był tym JASIEM który zmarł. Jest to w moim odczuciu robienie dziecku pewnej krzywdy, nieświadomie.

    Szymon Radoń

    Siostra mojej babci, urodzona w 1937 roku Stanisława dostała imię po zmarłej w 1935 roku dwuletniej Stanisławie, siostrze. Ma się dobrze na zdrowiu jako 79 letnia panna.

    Henryka Michalina Trzpis

    Tak sumując te nasze przypuszczenia i komentarze. Sami z Śp. mężem wiedząc, że to będzie syn oczywiście, już przed narodzinami daliśmy na imię synowi Adam, po zmarłym na raka męża bracie. I okazało się, że Adam urodził się z wadą serca TGA. Przy badaniach USG nikt z lekarzy wady nie wykrył.

    Jadwiga Kaleta

    Dodam też, że to samo imię nadawano w rodzinie nie tylko po zmarłym dziecku. W moim przypadku w rodzinie Skowrońskich były dwie Marianny. Jedna urodziła się w 1859 r. i żyła sobie dość długo, nawet dwukrotnie wychodziła za mąż, a druga Marianna tych samych rodziców urodziła się w 1881r. i również założyła rodzinę. Obie Marianny to rodzone siostry mojej prababci Jadwigi. A że w tej rodzinie było 16 dzieci, więc ta rozpiętość lat nie dziwi.

    Ryszard Jankielewicz

    W moich rodzinach mam kilkanaście takich przypadków. Najczęściej drugi raz nadawano to imię po zmarłym wcześniej dziecku, ale też zdarzają się przypadki występowania tego samego imienia w połączeniu z drugim imieniem np. ojca dziadka itp. np. Szymon, Mateusz – Szymon, Wojciech.

    imiona


Strona 1 z 212