Do niedawna członkowie Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego we Wrocławiu aktywność swoją przejawiali głównie na terenie Dolnego Śląska. Wyłom od tej zasady był udziałem Andrzeja Lazara, który sporo już lat temu doraźnie zaczął zapraszać genealogów w swoje ojczyste strony, do Gródkowa koło Będzina. Z czasem utworzył w Sosnowcu Koło Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego, a kolegów z Wrocławia i okolic gościł na hucznie obchodzonych rocznicach. Kolejnym z uprawiających „politykę zagraniczną ŚTG” był ówczesny prezes Grzegorz Mendyka, który organizował wykłady w Kaliszu, Gostyniu, Lesznie i innych miejscach poza Wrocławiem. W dalszej kolejności znalazły się działania Marii Odrowąż, aktywnej na polu ewidencjonowania cmentarzy z okresu I wojny światowej oraz Edmunda Gosia, który wraz z młodzieżą sycowską w ramach akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” porządkuje polskie cmentarze na Kresach.
Działaniem „zagranicznym” może też pochwalić się niżej podpisany, który genealogię propagował już na Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Górze i Lesznie, a także w Bibliotece gminnej w Wijewie. Wiosną tego roku poszedł jeszcze dalej, jeśli chodzi o fizyczną odległość; trafiając w rodzinne strony, na Suwalszczyznę. Tygodniowy pobyt i fakt, że część szkolnych kolegów uczęszcza na zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku, były przyczynami jego aktywności na tym forum.

Pierwsze z dwóch spotkań o genealogii miało miejsce 27 kwietnia 2015 r. w Puńsku, uważanym za stolicę polskich Litwinów. Uczestniczyło w nim około 20 osób, w tym jedna odnotowana na drzewie genealogicznym prelegenta.

Podobny układ miało drugie spotkanie, 29 kwietnia 2015 r. w Sejnach. Tu również, w budynku Liceum Ogólnokształcącego nr 19, które przed laty ukończył, Andrzej Szczudło opowiadał o swojej życiowej przygodzie z genealogią. Emocji dodawał fakt, że w gronie słuchaczy znalazła się kobieta, której rodzina trzykrotnie koligaciła się z jego krewnymi. Ze szczególnym zainteresowaniem przyjęty był fragment prezentacji multimedialnej, pokazujący nagrobki z miasteczka Shenandoah w Pensylwanii, USA. Nazwiska osób tam pochowanych były bardzo charakterystyczne dla regionu Sejneńszczyzny, co sugerowało, że emigranci stąd gremialnie trafiali do kopalni węgla kamiennego w Shenandoah. Typowymi przedstawicielami takiego nurtu była rodzina Rynkiewiczów z Krasnopola, z którą – przez ojczystą babkę Andrzej Szczudło jest spokrewniony.
Pobyt w rodzinnych stronach okazał się owocny ze wszech miar, zarówno dla urlopowicza jak i uczestników wykładów. Przy okazji poszerzył się też zasięg oddziaływania Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego, którego niżej podpisany jest członkiem od 1996 roku. Kto następny wpisze się do podobnego scenariusza?
Andrzej Szczudło, www.szczudlo.eu