Sylwetki członków ŚTG: Andrzej Mieńko

wizytMienko

  1. Dlaczego genealogia?

Decydującym momentem podczas rodzinnego spotkania było stwierdzenie wujka mojej żony „a Ty – Andrzej niymosz swoi rodziny?!”

To był rok 2008 – rok przełomowy, bo też miałem dużo czasu wolnego, a ta pasja zabiera tego czasu mnóstwo.

  1. Jak trafiłeś do ŚTG?

Podczas swoich poszukiwań w Internecie poznałem koleżankę, która interesowała się tym samym co ja nazwiskiem z dwóch różnych miejscowości. Zapisaliśmy się do Zagłębiowskiego Koła Genealogicznego w Sosnowcu, które było filią ŚTG.

  1. Czy skupiasz się tylko na własnych poszukiwaniach, czy też chętnie wyłączasz się w większe projekty? Jakie? Co cię interesuje?

Moje poszukiwania obejmują moją rodzinę jak rodzinę mojej żony. Mam własne projekty związane z parafiami rodzinnymi, tzn. indeksowanie parafii: Bujaków i Mokre.

  1. Co chcesz robić w ŚTG?

Z uwagi na odległość do miejsca spotkań, jedyna pomoc mogłaby by być drogą elektroniczną.

  1. Co Ci sprawia największą trudność w poszukiwaniach?

Nie zastanawiałem się nad tym za bardzo. Jedne poszukiwania idą płynnie, inne wolniej, to wtedy zmieniam rodzinę i dalej to idzie. Mam tyle rodzin, że mój czas na zagłębienie się tematycznie w rodzinie zmieniam mniej więcej co 3 miesiące, bo ile metrykę się znajdzie, to już rozczytanie jej w języku rosyjskim, niemieckim czy łacinie od początku do końca to już jest trudność, na którą bym postawił.

  1. Co największą radość?

W drzewie wiele osób, w rubryce data zapisane mam formami około, przed, po. Zastąpić to całą datą uważam za największą radość. To zarazem jest pokazane w jaki sposób do tej daty doszliśmy. Może odkryliśmy nie znanych ludzi żyjących z tego pokolenia, albo potomków. Może jest to całkiem inne źródło genealogiczne – jak materiały spadkowe, księgi gruntowe.

  1. Czy genealogia zmienia człowieka?

Na pewno poszerza swoją wiedzę. Ciągle czegoś się uczy. Poznaje różnych ludzi i miejsca. Gdyby nie genealogia w ogóle by się tym nie zainteresował. To też jest zmiana

  1. Jak rodzina odnosi się do twojej pasji? Ta bliższa i dalsza? Jak cię widzą bliscy?

Genealogia tak jak  każde hobby wymaga poświęcenia, podejścia  na poważnie do tego co kocham. Kompromisów w domu, bo nie zawsze idzie stawiać hobby na pierwszym planie. W rodzinie uważają mnie jako rodzinnego detektywa.

  1. Ile czasu poświęcasz genealogii?

Każdą dłuższą chwilę o ile nie mam innych obowiązków związanych z prowadzeniem domu.

  1. Jak sobie radzisz w Internecie?

Słabo. Korzystam z pomocy innych, którzy podsyłają mi linki, aby coś przejrzeć, czegoś się dowiedzieć. Sam mało co przeglądam i szukam.

  1. Czy używasz programu do gromadzenia danych? Jakiego? Jak go oceniasz?

Po drugiej prelekcji Jak ogarnąć chaos genealogiczny zastanawiałem się jak ja mam to zrobić. Ze względu, że moja wiedza Internetowa jest słaba, pomogła mi moja żona. Podpowiedziała  abym wykorzystał dostępne narzędzia, które ma komputer. Takim programem do gromadzenia danych stał się microsoft office OneNote 97. Sprawdziłem kilka opcji, które w pełni mnie zadawalają.

  1. Jak jest duże twoje drzewo, ile pokoleń obejmuje?

Nie mam jednego drzewa, ze względu na charakter poszukiwań dla moje rodziny, jak i rodziny mojej żony. Mam kilkanaście drzew, a w nich nazwiska, które darzę większym sentymentem, a nie raz i tym, że parę razy się pojawiają w drzewie, dlatego poświęcam więcej uwagi tym nazwiskom.

Najwięcej mam po 8 pokoleń w rodzinie mojej żony o nazwiskach Widuch, Kołodziej.

W moich rodzinach, 5 pokoleń dla nazwiska Mieńko, 6 pokoleń dla nazwiska Rettig.

Reszta nazwisk, a zarazem i pokoleń jest mniej, bo to nazwiska pradziadków i starszych pokoleń.

  1. Planujesz spisać swoje odkrycia w formie książki (bloga)? Chciałbyś? Już masz za sobą to doświadczenie?

Moje odkrycia będę opisywał w formie opracowań genealogicznych, opartych na zebranych dokumentach różnego pochodzenia. Jednak podstawa to metryki urodzenia, zgonu i ślubu. Reszta powinna być uzupełnieniem o rodzinie. Pierwsze opracowanie było dla żony mojego kuzyna ze strony matki. Rodzina Weroniki – żony kuzyna, pochodzi z parafii i wsi Kołaczkowice. Moja prababcia ze strony matki, a zarazem Roberta – kuzyna, pochodzi z tej samej parafii. Chciałem sprawdzić, czy mamy wspólnego przodka, albo jakieś połączenie w drzewie. Skończyłem to opracowanie w 2014 roku bez śladu powiązań. Minęły dwa lata od zakończenia tego opracowania, a moje poszukiwania dalej trwały, jednak nie w rodzinie Weroniki, a mojej i Roberta. Okazało się, że mamy wspólnego przodka w nazwisku Poprawa. Nie sądziłem, że akurat te nazwisko będzie tym głównym elementem łączącym.

  1. Dla kogo robisz genealogię?

Genealogią zajmuję się wyłącznie dla siebie. Jeśli ktoś skorzysta na tym, to będzie dobrze. Okaże się, że to co robię ma sens i przydatne nie tylko mnie.

  1. Nad czym teraz pracujesz?

Moim najważniejszym celem obecnie jest uporządkowanie mojego zasobu i dokończenie opracowań rodziny Mieńko i rodziny Kalisz.

  1. Czy uważasz, że kiedyś znajdziesz wszystko co się da i będziesz mógł zakończyć poszukiwania?

Nie ma takiej możliwości. Jednak ja założyłem, że dwie rodziny zamykam. Jest to rodzina Mieńko i Kalisz. W pierwszym przypadku rodzina  umiejscowiona jest na terenach Białorusi. Utrudniony dostęp do archiwum prawosławnego w Białymstoku, jak i do archiwum w Grodnie i wiedza zdobyta od innych genealogów nie pozwala mi na dalsze poszukiwania tej rodziny.

W drugim przypadkach księgi parafialne  w niewyjaśnionych przypadkach zaginęły co nie pozwala prowadzić głębszych badań.

Komentarze z Facebooka

komentarz(y/e)