Legnica to przepiękne stare miasto z bogatą historią. Warto je odwiedzić, przejść się uliczkami, obejrzeć zabytki, wstąpić do muzeum, posłuchać opowieści przewodnika. A wieczorem w jadalni hotelowej spotkać się na smakowitych, genealogicznych pogaduszkach. Właśnie takie Zamkowe Spotkanie organizujemy 7-8 czerwca i serdecznie zapraszamy, są jeszcze miejsca. Będzie ciekawie, energetycznie, inspirująco, obiecujemy. A ponieważ zbliża się 1 Maja, podzielę się wspomnieniem z czasów słusznie minionych. Wtedy to, z okazji majowego święta, jak Polska długa i szeroka, pojawiać się musiały dekoracje „po linii”. Flagi, banery, plansze, fotografie przywódców, hasła, cały zestaw obowiązkowy. Projektowali je i opracowywali zawodowi plastycy, ale czarną robotę wykonywali studenci ASP, dorabiając sobie w ten sposób. Któregoś roku padło na Legnicę. Zakwaterowano nas w jakiejś bursie, a do pracy przydzielono ogromną salę (gimnastyczną?) na legnickim zamku. Z Zakładów Przemysłu Dziewiarskiego Hanka przywieziono bele białego drelichu, dostaliśmy też puszki farby emulsyjnej. Trzeba było małe projekty wykonać w skali 1:1, niektóre wysokości kilku pięter. Rozciągaliśmy na parkiecie pasy tkaniny odpowiedniej długości, na tym rozpinaliśmy kratownicę ze sznurka. Podobnie pokratkowane były małe projekty. W każdej kratce mieścił się starannie powiększony fragment rysunku. A potem na kolanach i łokciach zamalowywaliśmy kilometry drelichu. Praca trwała dzień i noc, trzeba się było spieszyć, bo przecież na uczelni odbywały się normalne zajęcia, przybliżała sesja. Spaliśmy więc mało, żywili byle czym, czasem dopadała nas nieunikniona głupawka. Kolega Danek wyśpiewywał z odpowiednią gestykulacją piosenkę Chanson D`Amour zespołu Manhattan Transfer, reszta dośpiewywała chórki… Działo się… Pozostałe resztki drelichu podzieliliśmy między siebie, ze swojego kawałka uszyłam najmodniejsze spodnie „dzwony”, przydały się na wakacjach.
Mam jeszcze jeden „epizod legnicki” ale może opowiem w czerwcu na Spotkaniu Zamkowym – zapraszam, czekamy na zgłoszenia
Kilka fotografii Ośrodka Pamięć i Przyszłość dla ilustracji – tak to właśnie wyglądało