• 1 listopada 2020. Wspomnienie o zmarłych członkach ŚTG

    Gdyby nie genealogia, nie miałabym szansy na poznanie wielu wspaniałych ludzi. Niektórych z nich mogę nazwać przyjaciółmi, z czego jestem bardzo dumna. Uprawianie  wspólnej pasji zbliża i łączy, nawet wiek przestaje mieć znaczenie, chociaż często należymy do różnych pokoleń.

    Chciałabym opowiedzieć o tych, których już z nami nie ma. Ponieważ należę do ŚTG od dłuższego czasu (samo towarzystwo będzie obchodzić trzydziestolecie swojego istnienia za dwa lata), większość z tych osób znałam i pamiętam. A jak wiadomo, genealogia to przywracanie pamięci, opowieści o ludziach i ich życiu. Wspominając zmarłych członków ŚTG mam nadzieję, że ktoś z nas, żyjących, będąc na cmentarzu, zapali światełko i dla nich, podaruje okruch wieczności, wszak:  „umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci”…

    Sergiusz Zieliński (1940–2002)

    Urodził się w Białej Podlaskiej, niewiele wiadomo o jego życiu. W 2000 r. wstąpił do ŚTG i został wybrany przewodniczącym. Po dwóch latach miał poważny wypadek samochodowy i 29 marca 2002 r. zmarł. Nie zdołałam ustalić gdzie został pochowany, ten fakt nie zapisał się w pamięci kolegów.

    Marian Franciszek Nowak (1929–2007)

    Urodził się w Krakowie, zmarł we Wrocławiu. Miał duszę genealoga i archiwisty. Pracowicie zapisywał daty i fakty, tworzył biogramy ludzi z którymi pracował lub zetknął się w harcerstwie. Zbierał wycinki i artykuły, rejestrował zdarzenia. Pisał, fotografował, kręcił filmy. Był samotny i jego spuścizna w przedziwny sposób trafiła do Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego, którego był członkiem przez pięć ostatnich lat życia. Kiedyś na pewno ta historia zostanie opisana. Spoczął na cmentarzu w Jerzmanowie, pole 13, grób 62, rząd 3.

    Alina Maria Koszarska-Streubel (1941–2010)

    Urodziła się w Pińczowie, dzieciństwo spędziła w Oleśnie Śląskim, do Wrocławia przyjechała z rodzicami w 1953 r. Zapamiętałam ją jako osobę dobrą, ciepłą, bardzo kulturalną. Z błyskiem w oku opowiadała o swojej genealogii, czynnie uczestniczyła w życiu towarzystwa. Każdego roku zapraszała nas na czereśnie do swojego sadu. Szkoda, że nigdy jakoś ta wyprawa nie doszła do skutku. Pochowana została na cmentarzu Osobowickim. Pole 3, grób 46, rząd 9 od pola 2.

    Stanisław Antoni Ruciński (1929–2011)

    Urodził się w Inowrocławiu, gniazdem rodowym przodków Rucińskich były Ruciany, ich genealogię Stanisław z pasją ustalał (http://ruciany.blogspot.com/). Znakomicie się z nim rozmawiało, dużo wiedział, mądrze mówił i pisał. Podrzucał mi czasem jakieś ślady Rągowskich – a to w starej książce telefonicznej Wrocławia (bardzo żałuję, wtedy myślałam, że Rągowie absolutnie nie moi, informacje od Stasia przepadły wraz z awarią kolejnego dysku), a to w Metryce Józefińskiej, czy jeszcze gdzie indziej. Pamiętam, kiedy na którymś ze spotkań Grzegorz poinformował o chorobie Stanisława. Jako genealodzy oswojeni jesteśmy z przemijaniem, a jednak zawsze żal i smutek… Pochowany został na Cmentarzu Grabiszyńskim, pole 29, grób 511, rząd 13. Fot. Maria Rągowska.

    Beata Maria Puczka (1940–2012)

    Zmarła w Węglówce na Podkarpaciu, tam została pochowana. Chociaż członkiem ŚTG była od 2009 r. jakoś nie dała się poznać.

     

    Wanda Knobloch-Wojtakowska (1938–2012)

    Urodzona we Lwowie, żona Edwarda Wojtakowskiego. Połączył ich język esperanto. Oboje mieli przodków w różnych częściach świata i wierzyli, że międzynarodowy język ułatwi odnajdywanie się rodzinom. Wiele lat później Edward założył Śląskie Towarzystwo Genealogiczne, a Wanda go wspierała.. Była przyjacielem, kimś bardzo ważnym w życiu Edwarda. Spoczywa na Cmentarzu Grabiszyńskim, pole10P, grób 102, rząd 4.

    Adam Pleśniar (1935–2013)

    Był esperantystą, jednym z Członków Założycieli Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego w 1992 roku. Angażował się społecznie, miał imponujący życiorys działacza walczącego o wolność i demokrację. Pamiętam go jako kulturalnego starszego pana. Nie wiem gdzie został pochowany. Fot Maria Rągowska.

    Andrzej Józef Lazar (1954–2015)

    Urodził się w Sosnowcu. Założyciel i prezes Zagłębiowskiego Koła Genealogicznego. Opracowywał i „zbierał” Lazarów, w przekonaniu, że tylko tworzenie ogromnych baz danych pozwoli ustalić pokrewieństwo i wszelkie powiązania rodzinne. W 2008 r. zaproszono nas do udziału w obchodach 900-lecia Raciborza, co połączyliśmy z V Spotkaniem Zamkowym. Pamiętam, że kiedy wysiedliśmy z samochodów na raciborskim rynku, Andrzej natychmiast zaczął przepytywać przechodniów, czy nie znają kogoś o nazwisku Lazar. Znalazł! Resztę wieczoru spędził u państwa Lazarów na rozmowie – czy coś więcej z tego wynikło, nie pamiętam. Został pochowany na cmentarzu w Psarach koło Sosnowca. Fot Maria Rągowska.

    Włodzimierz Andrzej Przybyła (1949–2015)

    Urodził się w Bydgoszczy, mieszkał w Oławie. Po jego śmierci żona Danusia kontynuuje poszukiwania genealogiczne. Fot. Maria Rągowska.

    Paweł Antoni Peter (1948–2016)

    Urodził się w Zawadzie, tak się zwykle podpisywał: „Paweł z Zawady Peter”. Kiedyś ze zdziwieniem odkrył, że ktoś z jego krewnych był przetrzymywany podczas wojny w obozie pracy Burgweide na Sołtysowicach. Pojechaliśmy tam i wędrując między zrujnowanymi barakami stwierdziliśmy ze zdziwieniem, że można latami mijać jakieś miejsce bez głębszej refleksji (ja mieszkam niedaleko, często przejeżdżam tamtędy rowerem, ale Paweł w ogóle nie zdawał sobie sprawy z istnienia obozu). Wszystko się zmienia, gdy poznaje się historię, która dotyczy nas  osobiście. Pochowany na cmentarzu Osobowickim, pole 136, grób 934, rząd 9 od pola 134. Fot. Mariusz Momont i Maria Rągowska.

    Jacek Maciejowski (1930–2016)

    Urodził się w Katowicach i był dwujęzyczny, niemiecki znał równie dobrze jak polski. Chętnie służył pomocą w tłumaczeniu dokumentów, także pisanych gotykiem, zawsze można było na niego liczyć.  Był mężem Wisi, często przychodzili na spotkania razem. Został pochowany na Cmentarzu Grabiszyńskim. Pole 33, grób 779, rząd 26, pierwszy od pola 34. Fot. Maria Rągowska.

    Wiesława Marta Bieda (1925–2017)

    Urodzona w Nowych Skalmierzycach. Kiedy przeglądam zdjęcia, widzę Wiesię niemal na każdym. Przychodziła na spotkania z córką, przysłuchiwała się rozmowom, sama nie zabierając głosu. Raz dała się namówić na prezentację o swojej rodzinie i opracowała ją świetnie. W 2015 r. gdy świętowaliśmy jej dziewięćdziesiąte urodziny, także zabrała nas w podróż do swojego dzieciństwa i trudnych lat wojennych. Została pochowana na Cmentarzu Grabiszyńskim, pole K, grób 68. Fot. Maria Rągowska.

    Teresa Kurowska-Kroczak (1951–2017)

    Była członkiem Koła Opolskich Genealogów przy ŚTG, a po usamodzielnieniu się stowarzyszenia, pozostała naszym członkiem. Nie zawsze mogła przyjeżdżać na spotkania miesięczne, ale któregoś roku odwiedziła kraj rodzinny Ola Heska, która mieszka w Kanadzie i z tej okazji doszło do sympatycznego spotkania genealogów opolskich i wrocławskich. Spędziliśmy kilka niezapomnianych godzin spacerując po mieście, rozmawiając, dzieląc się genealogicznymi historiami i nie tylko. Następnym razem spotkaliśmy się w Brzegu i była to już ostatnia konferencja Teresy. Zapamiętałam ją jako wyjątkową osobę, pełną dobroci, ciepła i życzliwości, zawsze gotową do pomocy. Spoczęła na cmentarzu w Chróścicach, gdzie mieszkała.   Fot. Mariusz Momont, Maciej Róg, Maria Rągowska

     

     


  • Działo się, 25 lipca 2020 r. – 20 października 2020 r.

    Z powodu ograniczeń związanych z pandemią COVID-19, od kwietnia 2020 r. spotkania miesięczne ŚTG zostały zawieszone, także realizacja projektów wieloletnich, jak skanowanie PUR, HIENA itd. Początkowo przeszliśmy na tryb wirtualny, ale to okazało się trudne technicznie i niesatysfakcjonujące. Odbyły się dwie internetowe sesje, potem staraliśmy się kontaktować osobiście, w mniejszych grupach i z zachowaniem wymaganej ostrożności.  Z powodu utrudnień działalność towarzystwa uległa spowolnieniu i nieco zmieniła charakter.

    Pandemia nie wpłynęła na stan przygotowań do wydania 5 tomu Rocznika Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego PARANTELE. 17 lutego odbyło się spotkanie redakcji oraz autorów, podczas którego określono zakres i harmonogram prac. Jak zwykle, termin końcowy stanowiła wrześniowa data 7 Ogólnopolskiej Konferencji Genealogicznej w Brzegu.

    Do końca czerwca trwało zbieranie materiałów, prace redakcyjne i korekty. 11 lipca redakcja (w składzie Majka, Marylka, Miecia i Maciek) rozpoczęła skład i łamanie publikacji. Przypomnę: drugie Zeszyty i pierwsze PARANTELE składał i łamał Maciek, później, z powodu równolegle trwających prac nad Varia Genealogica (rocznika Stowarzyszenia Opolscy Genealodzy) nie mógł podjąć się tego zadania. Drugie PARANTELE cyfrowo opracował Robert Błaszak, trzecie i czwarte odpłatnie pracownik wydawnictwa Atut, Bartosz Harlender. Cena składu i łamania oraz druku okazała się grubo ponad możliwości finansowe towarzystwa i dlatego w tym roku redakcja postanowiła samodzielnie przygotować publikację do druku, pod kierunkiem Macieja. Pracowaliśmy intensywnie dwa letnie miesiące, na początku września materiał trafił do drukarni, a 20 gotowe PARANTELE pojechały do Brzegu. Obecnie można jeszcze zamawiać książki poprzez zakładkę kontakt na stronie. Możliwa wysyłka lub odbiór własny po umówieniu się.

    20-21 czerwca odbyło się XI Spotkanie Zamkowe w Jeleniej Górze, cykliczna impreza skupiająca genealogów nie tylko śląskich, ale też członków innych towarzystw. Od trzech lat wybieramy miejsca gdzie oprócz zamków odwiedzić możemy również terenowe oddziały Archiwum Państwowego we Wrocławiu. Byliśmy już w Kamieńcu Ząbkowickim, Legnicy i Jeleniej Górze, w przyszłym roku planujemy Bolesławiec.

    W lipcu zrezygnowaliśmy ze spotkania przy grillu w ogrodzie Hani i Bogdana na Biskupinie.  Z różnych powodów byłoby to zbyt niebezpieczne. W przyszłym roku, o ile sytuacja pozwoli, z przyjemnością wrócimy do tradycji.

    Za to pod koniec sierpnia, w mniejszym gronie wybraliśmy się na Pogórze Kaczawskie, a naszym celem była przedziwna formacja skalna o nazwie Organy Wielisławskie. Wędrówka po górkach wśród lasów i pól tak nam się spodobała, że kolejne odbyliśmy we  wrześniu i październiku. Planowane są następne.

    30 września wzięliśmy udział w warsztatach archiwalnych, zorganizowanych przez Archiwum Państwowe we Wrocławiu, Oddział w Jeleniej Górze. Ciekawe zajęcia poprowadzili pracownicy wrocławskiego AP. Miło było również znów pochodzić po Jeleniogórskim rynku, powłóczyć się  starymi uliczkami .

    7 października, czyli w pierwszą środę miesiąca, redakcja PARANTELI  pełniła wielogodzinny dyżur w Infopunkcie Barbara przy Świdnickiej. Chodziło o to, by  członkowie ŚTG oraz inni chętni dostali możliwość zaopatrzenia się w najnowsze PARANTELE. Była to również okazja by spotkać się (czasem po bardzo długim niewidzeniu)  i porozmawiać. Wszystkim nam bardzo już tego brakuje

    Obecnie sytuacja pandemiczna nie wygląda najlepiej. Przybywa chorych i zarażonych, być może wkrótce Wrocław znajdzie się w czerwonej strefie, gdzie obowiązują najściślejsze ograniczenia. Już wiadomo, że ani w listopadzie, ani w grudniu spotkania członków i sympatyków ŚTG nie będą możliwe. Można jedynie mieć nadzieję, że w nowym roku jakoś zaczniemy z tego wychodzić. Na razie dbajcie o siebie i nie upadajcie na duchu. Złe minie.

    Maria Rągowska

     


  • Zwiedzanie Świdnicy 25 lipca 2020

    Lato to dobra pora, żeby gdzieś pojechać, coś zobaczyć, spędzić miło dzień. Proponujemy zwiedzanie Świdnicy w sobotę 25 lipca. To piękne miasto, pełne zabytków i atrakcji, warte obejrzenia. Wyjazd rano, powrót wieczorem. Chcemy się zorientować, kto byłby chętny na taką wycieczkę? Prosimy o zgłoszenia  przez zakładkę kontakt na stronie www.genealodzy.wroclaw.pl.
    Czekamy do piątku 17 lipca.